środa, 1 lutego 2017

3 KSIĄŻKI STWORZONE NA PODSTAWIE FILMU

Zanim przejdę do głównego tematu posta, chciałabym wyjaśnić pochodzenie mojego pseudonimu. Dwa lata temu brałam udział w konkursie literackim, który polega na napisaniu wiersza z wykorzystaniem tematów podanych przez jury chwilę przed pisaniem. Najtrudniejszą rzeczą w całym konkursie okazało się wymyślenie pseudonimu. Tak jak w grach komputerowych tworzenie avatara  zajmuje więcej czasu niż przejście jednego questa. Długo myślałam (bardzo długo), aż wreszcie mój umysł stworzył to monstrum: Rudego Merlina. Nawet nie wiecie jak wstyd mi było, kiedy przed całą szkołą wyczytano mój „pseudonim artystyczny”. Skoro to wyjaśniłam, mogę przedstawić Wam trzy książki na podstawie filmu,  próbę przeniesienia kasowych filmów na strony powieści.



1. Stowarzyszenie umarłych poetów - zdobywca Oscara za najlepszy scenariusz


Reżyser: Peter Weir

Autor książki: Nancy H. Kleinbaun 


Książka jak i film opowiadają o Johnie Keatingu, nowym nauczycielu angielskiego, który  podejmuje próbę przeciwstawienia się surowym regułom w konserwatywnym liceum, Akademii Weltona. Za pomocą poezji stara się przywrócić uczniom wiarę w marzenia oraz indywidualne myślenie. 


Ci, którzy film oglądali, wiedzą o jakiej magii kina wciąż mówi się w Hollywood. John Keating zmienia sposób patrzenia na świat nie tylko u swoich uczniów, ale także i widzów, którym ciężko zapomnieć o tej niezwykłej historii. Książka z założenie powinna być uzupełnieniem filmu, dopowiedzeniem niedopowiedzianego, odpowiedzią na nurtujące nas pytania. W tym przypadku żadnej odpowiedzi nie uzyskałam. Miałam wrażenie jakbym dostała do ręki scenariusz, którego muszę się na jutro nauczyć. Brak też szczegółów, które mogłyby przybliżyć nam wybranych bohaterów, zrozumieć cel każdego ich działania. 

Bardziej polecam więc film, który dostarczy Wam więcej doznań niż powieść. Doznań jakże wyrafinowanych w swej skromnej naturze skromnego filmu.














2. Batman (1989)- zdobywca Oscara za scenografię
Reżyser: (ukochany) Tim Burton
Autor książki: Craig Shaw Gardner


Słyszycie to intro? Książka na podstawie filmu na podstawie komiksu!

Batmana nie muszę Wam chyba przedstawiać? Ale fabułę już tak.
 Akcja filmu rozgrywa się w Gotham City, gdzie władzę sprawuje skorumpowana policja. W mieście pojawia się złowrogi Joker, którego pokonać może jedynie biznesmen w stroju człowieka - nietoperza, czyli właśnie Batman.
Mroczny, tajemniczy, trzymający w napięciu - cały Tim Burton. Tak na marginesie- jestem jego ogromną fanką i uwielbiam wszystko, co wyjdzie spod jego ręki, w tym animacje. Szczególnie cenię trio Tim - Johnny - Helena, którego  nie będzie nam dane już spotkać, ponieważ Helena i Tim po (tu nie jestem pewna dokładnej liczby) trzynastu latach, rozstali się. Dodając do tego wszystkiego wspaniałą scenografię i świetną muzykę, dostajemy przykład jak powinno tworzyć się filmy o superbohaterach. Szczególnie tych z mroczną przeszłością i równie tajemniczą przyszłością. 
Nie zawiodłam się na książce, autor rozwinął i dodał kilka wątków, wyjaśnił pewne sprawy i, co najważniejsze, poszerzył portret psychologiczny Jokera, ulubionego złoczyńcę planety Ziemia. 
Komiksowe świry (i nie tylko), jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, zabierajcie się do czytania.










3. E.T- zdobywca czterech Oscarów i dwóch Złotych Globów

Reżyser: Steven Spielberg
Autor książki: William Kotzwinkle



Zacznę od kontrowersyjnej wypowiedzi, iż „Steven Spielberg to nie reżyser, tylko pieprzona firma”, której autorem jest Shia LaBeouf, którego nazwisko czytamy wedle własnego uznania, a najlepiej tak: Szyja Lableueuef. Przynajmniej ja tak robię. Jest w tym trochę prawdy, ale ocenę pozostawiam Wam i zachęcam do dzielenia się nią w komentarzach. 

Uwielbiam ten film. Nie ma granicy wieku, każdy znajdzie sposób na interpretację tego starego jak świat dzieła. Przybysz z innej planety (E.T), trafia na Ziemię w celu jej zbadania. Z powodu nieuwagi nie udaje mu się dotrzeć na swój statek, pomocą poznanego chłopca Elliota, próbuje wrócić do domu. Nie wzruszam się na filmach. Płaczę tylko jak umierają pieski. I kosmici (wiem, że nie umarł). To dowód na to, że Steven Spielberg z twardzielki (czyli mnie), potrafi zrobić ciepłą kluchę.   
Williamowi Kotzwinkle także się to udało, choć wstyd mi to przyznać.  Dzięki jego książce dowiedziałam się, co siedzi w głowie naszego słodkiego kosmity, a także kilku innych rzeczy, których w filmie nie było. Magia prostych słów, w zamiarze skierowanych do młodych czytelników, zaczarowała mą zimną duszę Wikinga.










PS. Wiem, że pozycji jest mało, ale jestem niesamowicie zmęczona, więc jeżeli Wam się to spodobało, jestem gotowa na kolejne zestawienie książek na podstawie filmu.





Rudy Merlin